Supercary, na które czekamy w 2026 roku - premiery samochodowe
Kategoria: Samochody sportowe
- 21 sty 2026
Jeśli ktoś mówi, że czasy prawdziwych superaut się kończą, rok 2026 bardzo szybko wyprowadzi go z błędu. Przed nami moment, w którym świat motoryzacji wejdzie w nowy rozdział - z jednej strony pełen nowoczesnych technologii i hybrydowych układów napędowych, z drugiej nadal oparty na emocjach, dźwięku i osiągach, które od dekad definiują supercary.
To będzie rok pożegnań z legendarnymi silnikami, ale też narodzin zupełnie nowych ikon. Oto 10 supercarów i hypercarów, na które w 2026 roku czekamy najbardziej.

fot. MrWalkr / wikimedia commons / cc by-sa 4.0
10. Bugatti Tourbillon
W świecie hypercarów niewiele premier wywołuje prawdziwe trzęsienie ziemi. Tourbillon jest jedną z nich. To pierwszy model Bugatti stworzony już w pełni pod nowym kierownictwem, a jednocześnie symboliczne zamknięcie ery słynnego W16.
Nowe Bugatti idzie pod prąd trendom. Zamiast downsizingu i turbosprężarek dostajemy ogromne, wolnossące V16 wspierane przez zaawansowany napęd hybrydowy. Efekt? Moc sięgająca około 1800 KM i osiągi, które ponownie przesuwają granice tego, co w ogóle uznaje się za możliwe w aucie drogowym.
Najciekawsze jest jednak to, że Tourbillon nie próbuje być futurystycznym gadżetem. Bugatti mówi wprost: to auto ma być aktualne nie przez pięć, ale przez pięćdziesiąt lat. Dlatego wnętrze bardziej przypomina luksusowy zegarek niż kokpit statku kosmicznego. To hypercar zaprojektowany z myślą o przyszłych kolekcjonerach.
9. Ferrari 849 Testarossa
Ferrari doskonale wie, że w świecie supercarów emocje sprzedają się równie dobrze jak osiągi. Dlatego powrót nazwy Testarossa nie jest przypadkowy. To jedna z tych nazw, które nawet osoby niezainteresowane motoryzacją kojarzą natychmiast.
Nowe Ferrari Testarossa ma być nowoczesnym superautem pełną gębą – hybrydowym, ekstremalnie szybkim i naszpikowanym technologią znaną z motorsportu. Jednocześnie Ferrari zadbało o to, by w designie i charakterze auta było wyczuwalne DNA lat 80., które uczyniło oryginał ikoną popkultury.
Jeśli te zapowiedzi się potwierdzą, Testarossa 2026 może stać się jednym z najgłośniejszych debiutów dekady - i jednym z najbardziej pożądanych superaut na rynku kolekcjonerskim.

fot. MrWalkr / wikimedia commons / cc by-sa 4.0
8. McLaren W1
McLaren W1 to jeden z najbardziej wyczekiwanych hypercarów nadchodzących lat, bo jego zadanie jest wyjątkowo trudne. Ma wejść w buty P1 – auta, które do dziś uznawane jest za jeden z najlepszych projektów w historii marki.
W1 powstaje jako model Ultimate Series i ma być bezkompromisową demonstracją możliwości McLarena. Mówimy o mocy grubo przekraczającej 1200 KM, ekstremalnej aerodynamice i rozwiązaniach, które jeszcze kilka lat temu były zarezerwowane wyłącznie dla wyścigów.
McLaren od początku podkreśla, że W1 ma być samochodem dla kierowcy, oferującym precyzję prowadzenia i fizyczne poczucie kontroli. W świecie coraz bardziej sterylnych superaut, to podejście może okazać się kluczowe.
7. Ferrari 296 Speciale
Ferrari doskonale wie, że wersje Speciale zawsze mają szczególne znaczenie. To nie są auta robione pod tabelki sprzedażowe, tylko pod ludzi, którzy chcą najczystszej możliwej formy jazdy.
296 Speciale ma być lżejsze, ostrzejsze i bardziej bezpośrednie niż standardowe 296 GTB. Hybrydowe V6 zostaje, ale wszystko wokół niego podporządkowane jest jednemu celowi: maksymalnemu zaangażowaniu kierowcy.
W praktyce oznacza to auto, które na papierze może wyglądać „skromniej” niż V12-owe potwory, ale na krętej drodze lub torze będzie absolutnie zabójcze. To supercar, który pokazuje, że przyszłość nie musi oznaczać utraty charakteru.

fot. Loco Steve / flickr / cc by-sa 4.0
6. Ferrari Amalfi
Amalfi to pomysł Ferrari na połączenie supercarowej wydajności z komfortem grand tourera. Nazwa wywołuje skojarzenia z włoską riwierą i trasami, które aż proszą się o jazdę w pełnym słońcu - dynamiczną, ale też elegancką.
Nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów technicznych, ale Ferrari sygnalizuje, że ten model będzie nową interpretacją tego, czym może być supercar dla kierowcy, który lubi adrenalinę, ale też długie trasy bez kompromisów w zakresie komfortu.
Amalfi to przykład na to, że supercar może być zarówno dziki, jak i cywilizowany - w dobrym sensie.
5. Porsche 911 GT2 RS (992)
GT2 RS to zawsze najbardziej ekstremalne wcielenie 911 i generacja 992 nie będzie wyjątkiem. Tylny napęd, potężnie doładowany silnik i aerodynamika podporządkowana generowaniu docisku sprawiają, że to auto wymaga doświadczenia i pełnego skupienia.
Nowa odsłona ma jeszcze mocniej korzystać z rozwiązań wywodzących się z motorsportu, szczególnie w zakresie chłodzenia i aerodynamiki. To samochód projektowany z myślą o czasach okrążeń, a nie o kompromisach.
GT2 RS pozostaje jednym z nielicznych supercarów, które bez wstydu stawiają kierowcę przed realnym wyzwaniem.
4. Ferrari Elettrica
Ferrari Elettrica to prawdopodobnie najbardziej ryzykowna premiera w historii marki. Po raz pierwszy Ferrari rezygnuje całkowicie z silnika spalinowego, próbując przenieść swoje DNA do świata elektrycznego.
Kluczowe pytanie brzmi: czy emocje Ferrari mogą istnieć bez dźwięku? Marka twierdzi, że tak – poprzez prowadzenie, reakcję na gaz i balans podwozia. 2026 rok pokaże, czy ta wizja faktycznie działa w praktyce.
Bez względu na wynik, Elettrica będzie jednym z najczęściej komentowanych superaut tej dekady. Wygląd elektrycznego Ferrari nie jest jeszcze znany.

fot. Maxhdtenda / wikimedia commons / cc by-sa 4.0
3. Lamborghini Revuelto Roadster
Revuelto Roadster to esencja filozofii Lamborghini w nowoczesnym wydaniu. V12 wspierane hybrydą, agresywna stylistyka i otwarte nadwozie tworzą mieszankę, która ma działać na wszystkie zmysły jednocześnie.
Wersja Roadster wzmacnia to, z czego Lamborghini słynie najbardziej - dźwięk, dramatyzm i widowiskowość. Każda przejażdżka ma być wydarzeniem, a nie tylko szybkim przemieszczaniem się z punktu A do B.
Lamborghini Revuelto to supercar, który w 2026 roku będzie jednym z najbardziej rozpoznawalnych i pożądanych samochodów na drogach i eventach motoryzacyjnych.
2. Bentley Supersports
Bentley Supersports to nie jest kolejna „mocniejsza wersja” Continentala GT, tylko świadomy powrót do jednego z najważniejszych rozdziałów w historii marki. Nazwa Supersports sięga 1925 roku, kiedy Bentley jako jeden z pierwszych producentów na świecie udowodnił, że luksusowy samochód może przekraczać granicę 100 mil na godzinę.
Samochód jest aż o około pół tony lżejszy od standardowego Continentala GT, głównie dzięki rezygnacji z napędu hybrydowego, zastosowaniu napędu wyłącznie na tylną oś oraz szerokiemu wykorzystaniu włókna węglowego. Pod maską pracuje wzmocnione 4.0 V8 biturbo o mocy 666 KM i 800 Nm, współpracujące z ośmiobiegową skrzynią ZF oraz elektroniczną szperą eLSD. Do tego dochodzi tytanowy wydech Akrapoviča, aktywna kontrola przechyłów 48 V i największy układ hamulcowy, jaki kiedykolwiek trafił do auta tej marki.
Efekty są bardzo konkretne: 0–100 km/h w 3,7 sekundy i prędkość maksymalna 310 km/h, przy zachowaniu trybów jazdy pozwalających na normalne, komfortowe użytkowanie. Bentley planuje produkcję zaledwie 500 numerowanych egzemplarzy, z uruchomieniem produkcji w czwartym kwartale 2026 roku.

fot. Zhu2005125 / wikimedia commons / cc by-sa 4.0
1. Lamborghini Fenomeno
Lamborghini Fenomeno to projekt z kategorii few-off, czyli ekstremalnie limitowanych modeli tworzonych jako manifest możliwości marki. Auto ma być rozwinięciem filozofii zapoczątkowanej przez Siána i Revuelto, ale w jeszcze bardziej radykalnej, kolekcjonerskiej formie. Fenomeno nie powstaje po to, by zwiększać sprzedaż — jego zadaniem jest pokazanie, jak daleko Lamborghini może przesunąć granice technologii i stylu.
Technicznie Fenomeno ma bazować na układzie napędowym Revuelto, czyli wolnossącym V12 wspieranym przez silniki elektryczne. Kluczowe różnice mają dotyczyć niższej masy, ostrzejszej aerodynamiki i jeszcze większego nacisku na osiągi, a nie komfort czy uniwersalność. To ma być samochód bliższy torowej maszynie niż klasycznemu supercarowi drogowemu, z rozbudowanym pakietem aero i odchudzoną konstrukcją.
Produkcja Fenomeno ma być bardzo mocno ograniczona - mówi się o kilkudziesięciu egzemplarzach, a każdy samochód będzie indywidualnie konfigurowany. W kontekście 2026 roku Fenomeno wpisuje się w trend „ostatnich, bezkompromisowych Lamborghini”, zanim hybryda stanie się jedyną normą, a V12 zacznie znikać nawet z najbardziej ekstremalnych modeli.
Uwielbiasz sportowe auta? Koniecznie sprawdź nasze przejażdżki po torach wyścigowych!


